10 spraw, które zadziwią Cię we Włoszech

stock-photo-bedroom-37977325

1 – zacznijmy od rana – budzimy się we włoskim hotelu (hotel lub albergo) lub domu znajomych i widzimy pościel (lenzuoli) zupełnie odmienną od naszej, północnoeuropejskiej. Zatem materac przykryty jest pierwszym prześcieradłem frotte, z gumka, żeby dobrze się trzymało zwanym coprimaterasso. Na nie kładzione jest dopiero właściwe prześcieradło (lenzuolo sotto) i jako przykrycie – lenzuolo sopra, które jest po prostu prześcieradłem, które pełni funkcję naszej kołdry. W lecie obowiązkowo z bawełny, jedwabiu czy jakiegokolwiek lekkiego materiału. Pościele zimowe są z flaneli, a przed zimowym chłodem chroni nas kołderka kładziona bez poszewki na lenzuolo sopra zwana trapunta. Jeśli jest bardzo zimno zamiast trapunta używa się piumino, czyli pierzyny. Poduszki nie są kwadratowe, a prostokątne i dość twarde. Moje chłopaki wolą polskie pościele 🙂

 

stock-photo-breakfast-coffee-155981231

2 – śniadanie (colazione, nie mylić z kolacją!) – włoskie śniadanie to kawa/capuccino i ciastko lub herbatniki. Typowo włoskim zwyczajem jest jadanie tego skromnego posiłku w barze. Myślę, że znacznie więcej niż polowa Włochów, mimo kryzysu uważa ten zwyczaj za święty. Jest to najczęściej szybkie śniadanie, łyk espresso, ciastko, bez rozsiadania się przy stoliku i hop do pracy. Jeśli jednak ktoś już zdecyduje się na stolik, to z pewnością po to by przejrzeć  najnowszą gazetę, której kilka świeżych jak cornetto egzemplarzy zawsze znajdzie się na blacie baru.  Powoli, powoli drogę torują sobie płatki śniadaniowe, a kto woli na słono jada pizzette, ale klasyk to kawa i brioche/cornetto/crostatina w barze.

 

thumb16

3 – godziny otwarcia sklepów/restauracji/zakładów usługowych/wszystkiego: cale Włochy zatrzymują się około 12,30-13,30 na święty czas obiadu, czyli pranzo. Nie wypada wówczas składać wizyt ani telefonować… Fabryki, urzędy, sklepy są zamknięte po godzinie 12,30-13,00 aby powrócić do pracy około 14 (fabryki i urzędy) lub 16,00-16,30 – (sklepy). W szkołach dzieci obowiązkowo jadają pranzo na stołówce, lub chodzą do szkoły w systemie „modulo” – wówczas kończą lekcje o 12, 30 i idą do domu na obiad (lekcje trwają wtedy od poniedziałku do soboty, a nie tak jak w systemie z obiadem „tempo pieno” – od poniedziałku do piątku). Wiecej o zwyczajach kulinarnych przeczytacie w moim artykule „Buon appetito!”.

thumb162

4 -takiego widoku nie znajdziecie we włoskim przedpokoju! Ten zwyczaj bardzo mi się spodobał: nie zdejmuje się butów, gdy wchodzi się do domu. Oczywiście we własnym domu, tak, używa się najrozmaitszych rodzajów domowego obuwia, ale kiedy idziemy o kogoś z wizytą, czy to na niezobowiązującą kawę, czy bardziej oficjalnie, po prostu zostajemy w butach. Myślę, że to przyzwyczajenie wynika z faktu, iż w Italii naprawdę rzadko pada deszcz, śnieg i nigdy nie spotkałam się z błotem na ulicy, zatem takie rygorystyczne zdejmowanie butów jak w Polsce (prawie) niczemu by nie służyło.

5 – wszyscy (lub prawie) mówią do siebie „na ty”. Jest naprawdę niewiele wyjątków. Począwszy od rodziny: do teściowej, ciotek,  przeszło osiemdziesięcioletnich dziadków zwracam się po imieniu, (choć oczywiście na początku nie mogło mi przejść przez gardło np. „ciao Gigio!” do dziadka!). Koledzy moich synów, wszyscy mówią do mnie x „Maya”… Ot, nauczycielki zazwyczaj mówią do nas, rodziców per „signora/e”, w niektórych sklepach również można się spotkać z taką oficjalną grzecznością, ale dominuje x ty.

cartello_abbiagl_50029ad66d309-714x522

6 – witając  księdza lub siostrę zakonną mówimy zwykle „ciao”/”buon giorno„. Oczywiście można „sia lodato Gesu Christo” (niech będzie pochwalony Jezus Chystus), ale prawie nikt tak nie mówi. Ksiądz to prete, a zwracamy się do niego „don” albo „padre”, siostra suora. Zdarzyło mi się spowiadać u włoskiego księdza – bez żadnych formułek, po prostu grzechy z grubej rury, rozgrzeszenie i do widzenia. Koleżanka chciała się wyspowiadać przed Wielkanocą, ale kościół był zamknięty, więc ksiądz powiedział, że nie ma problemu… wyspowiadał ją na boisku koło kościoła wśród biegających dzieci i pokrzykującej młodzieży. Przy okazji wątku kościelnego – chyba jeszcze nie widziałam włoskiego księdza w sutannie (poza mszą), koloratka to tez optional. Na mszy dość surowo jest przestrzegany zwyczaj zakrywania ramion przez kobiety i ogólnie raczej skromnego stroju.

thumb163

7 – zachowanie przy stole: codzienne posiłki we wszystkich domach są jadane przy starannie nakrytym stole: serweta i serwetki obowiązkowo! Do posiłków pija się wodę i/lub wino. Soki i herbata nie wchodzą w grę. Większość Włochów, gdy zaproponujesz herbatę, odpowie: „ti sembra che sto male???” (Wydaje ci się, że źle się czuję???)

 

thumb161

8 – dzieci chodzą spać późno… a czasem bardzo późno. Dzielnie towarzyszą rodzicom w wieczornych spacerach do i po północy (szczególnie w lecie lub w weekendy). Te młodsze po prostu zasypiają w spacerówkach. Nie powinien też dziwić widok całkiem już dużych dzieci wożonych wózkiem (swoja droga to nic dziwnego, że siedmiolatek po północy nie chce maszerować i woli gnieść się z bratem/siostrą w wózku (ewentualnie młodsze dziecko brane jest na ręce, starsze do wózka i dalej, spacerujmy i do 3,00!)

9 – dialekty: myślisz, że już całkiem nieźle radzisz sobie z językiem włoskim? OK. Mówiono Ci o tym, ze w Neapolu z nikim się nie dogadasz? OK. Ja dodam, że na akademii z okazji zakończenia szkoły podstawowej mojego syna dzieci odgrywały scenki w tutejszym dialekcie, z których też nic nie zrozumiałam. Mówiąc o tutejszym dialekcie, mówię o dialekcie 12-tysiecznego obecnie miasteczka, a w miasteczku oddalonym o 10 km mają już całkiem inny dialekt. Na szczęście większość ludzi mówi po włosku, a tak naprawdę to już tylko staruszkowie mówią czystym dialektem, dlatego urządza się tego typu przedstawienia, żeby nie zatracić korzeni…

10 – angielskie „please disease” znajdujemy we Włoszech w postaci „malattia per favore„, czyli „per favore„(poproszę) i „grazie„(dziękuję) nigdy nie za wiele! Gdy wchodzimy do sklepu, baru, po bilet na stację, czegokolwiek byśmy nie chcieli musimy dodać per favore, a na koniec oczywiście grazie. Nie zapomnijmy też na wstępie o serdecznym „ciao” lub „buongiorno„!

Najlepiej przyjedźcie i zobaczcie na własne oczy! A jeśli byliście we Włoszech będę bardzo wdzięczna, jeśli napiszecie w komentarzu, co WAS najbardziej zdziwiło. Grazie!

 

 


48 thoughts on “10 spraw, które zadziwią Cię we Włoszech

  1. oj dużo by tego było 🙂 GESTY, których zupełnie nie rozumiemy. Pół biedy, gdy nie zrozumiemy gestu skierowanego do nas, gorzej kiedy nieświadomi nietaktu stukniemy n.p. palcem w brodę, co podobno wyraża, delikatnie rzecz ujmując, brak zainteresowania rozmową.
    Ale nie zapomnę nigdy oburzenia, świętego!!! oburzenia, właściciela baru, na oczach którego mój marito, dolał espresso do spienionego mleka, które zamówił używając skróconej nazwy „late”, myśląc o kawie z mlekiem.

    Polubione przez 2 ludzi

  2. Uwielbiam Włochy, włoskie śniadania i włoską kawę 😉 Trzeba niestety przywyknąć tylko do przerw o których piszesz. W Bolonii się zapomnieliśmy i chodziliśmy głodni czekając, aż po 16.30 otworzy się po przerwie pierwsza restauracja 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  3. O części z tych ciekawostek wcześniej nigdy nie słyszałam! Moje ulubione punkty to 2 – nie ma nic lepszego niż ciastko z kawą na śniadanie :), oraz 3 – żyjąc w Londynie, który jest w ciągłym biegu brakuje takiej porządnej przerwy na obiad

    Polubione przez 1 osoba

  4. O dziwo znałam wszystkie 😉 Ale dla kogoś, kto nigdy nie był we Włoszech, czy też raz sporadycznie, mógł nie zauważyć tego i owego. Można jeszcze dodać do tego włoskie gesty, bo to zwyczaj nad zwyczajami, nigdzie tak nie gestykulują jak we Włoszech, a zwłaszcza na ryneczkach ::)

    Polubione przez 1 osoba

  5. Bardzo to ciekawe 🙂 Ja jednak jestem fanką zdejmowania butów w domu, bo włażę w dzień do publicznej toalety, a później miałabym tymi bakteriami łazić po swoim dywanie? Z drugiej strony podczas wizyty oficjalnej (jakieś imieniny chociażby) nie rozumiem zdejmowania butów. Bo odstrojenie się po to, żeby zdjąć buty jest całkiem bez sensu 😀

    Polubione przez 1 osoba

  6. Jeszcze nie byłam we Włoszech, ale marzę o podróży do tego pięknego kraju. Twoje relacje/opisy/spostrzeżenia są bardzo ciekawe, działają na wyobraźnię i pogłębiają moje marzenie 🙂

    PS. Chyba mam coś z Włoszki 🙂 jestem za pozostaniu osoby/gościa w obuwiu i nie wyobrażam sobie na jakiejś uroczystości gościa w skarpetkach lub w rajstopach do ładnych kreacji – towarzyski nietakt/niezręczność… (na co dzień również bardzo dziwnie to wygląda) 🙂 Takie jest moje zdanie.
    Pozdrawiam 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Życzę Ci, żebyś jak najprędzej spełniła Twoje marzenie! Ja też nigdy nie lubiłam zwyczaju zdejmowania butów, szczególnie na imprezach, uroczystościach. Panowie w garniturach i skarpetkach i panie bez szpilek do sukienki wieczorowej wyglądają co najmniej zabawnie!

      Polubione przez 1 osoba

  7. To ciekawe, bo niedawno stworzyłam (na razie w brudnopisie;)) trochę podobny wpis. Jest tak, jak piszesz -> wiele zależy od rejonu Włoch. Ja np. znalazłam się w miejscu, gdzie dałabym się pokroić za chocby rogalika na śniadanie 😉 Śniadanie to było espresso i wio! Działamy!
    Prawdą jest jednak, że do wszystkiego można się przyzwyczaić. Pod koniec pobytu w Italii kompletnie przestało mi robić, że główny posiłek konsumuje dopiero gdzieś o 8 wieczór 😉

    Polubione przez 1 osoba

  8. Uwielbiam ten kraj !!! Za jego krajobraz, zabytki i mentalność ludzi:) Byłam tam trzy razy i na pewno wrócę nie raz. A dzięki tobie dowiedziałam się kilku ciekawych rzeczy. Ja tylko dodam, że kierowcami nie są najlepszymi (szczególnie Ci na skuterach) 😛

    Polubione przez 1 osoba

  9. Zgadzam się, że Włosi mają swoje świętości, czy tradycje i się ich trzymają. Spędziłam kiedyś tydzień w Wenecji. Napatrzyłam się na ich sposób choćby obsługi w sklepie. W Polsce wszędzie się spieszymy, a tam ekspedientka z każdym musiała chwilę porozmawiać, nawet z nami obcokrajowcami. Fajnie móc (umieć) się nie spieszyć, tak jak robią to oni.

    Polubione przez 1 osoba

  10. Bardzo ciekawy wpis 🙂

    We Włoszech byłam jako jedenastolatka, więc raczej niewiele z tego pamiętam, ale na pewno zdumiała mnie głośność Włochów i to, jak robili dużo zamieszania wokół siebie podczas zwyczajnych rozmów.

    Natomiast z Twojego wpisu chyba najbardziej zaskakują mnie te dzieci chodzące późno spać. Nie wytrzymałabym w takich warunkach 😀 No i nie do końca odpowiada mi to niezdejmowanie butów. Mimo wszystko czasem jest to kwestia higieny i wygody, by buty zrzucić i dać sobie odpocząć. Nawet podczas wizyty u znajomych 😉

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s