Język czyli lingua

Uczycie się włoskiego, wybieracie się na wakacje do słonecznej Italii, interesują Was ciekawostki językowe lub może po prostu chcecie przeczytać coś lekkiego i przyjemnego? Jeśli tak, ten post jest dla Was, bo dziś piszę o kilku najzabawniejszych włoskich słowach i o początkach mojego zmagania się z językiem włoskim!

P_20171014_232944_1.jpgMusicie wiedzieć, że mój romans z językiem ITALIANO zaczął się z pewnym opóźnieniem w stosunku do romansu z moim przyszłym mężem ITALIANO – L., bowiem najpierw z L. rozmawialiśmy w języku lenguidż, czyli po angielsku… lub prawie. I właściwą naukę włoskiego zaczęłam dopiero po osiedleniu się na stałe we Włoszech, kiedy wzięły mnie w obroty teściowa i ciotki, tudzież znajomi L. oraz dopomogła telewizja, wszechobecna na spotkaniach rodzinnych, towarzyskich, w barach, restauracjach, a wreszcie i naszym domu (traktowałam TV, jako element dydaktyczno – rozrywkowy). Podręczniki miałam, ale ograniczyłam korzystanie z nich do minimum, za to kupiłam sobie kilka książek i chyba był to niezły wybór. Słuchałam oczywiście radia i włoskiej muzyki. I, to nie nowość, ale w 100 % potwierdzam, że takie bombardowanie językiem ze wszystkich stron i bez możliwości obrony jest najskuteczniejszą metodą nauki. Rezultat był taki, że po 2-3 miesiącach pobytu we Włoszech już całkiem nieźle radziłam sobie w rozmowach. Oczywiście uczę się do dzisiaj i czasami zaskakuje mnie, że nawet teraz, po 16 latach w ojczyźnie makaronu nie znam jakiegoś słowa, ale są to zazwyczaj terminy rzadziej używane, lub specjalistyczne. Kolejnym etapem intensywnej nauki, kiedy podciągnęłam się z gramatyki było pomaganie w odrabianiu lekcji dzieciom (zupełnie niczym Solejukowa z serialu Ranczo) – gorąco polecam, duża skuteczność!

Ale do rzeczy, miało być o słówkach. Kiedy jeszcze na początku znajomości z L.  próbowaliśmy się jakoś dogadać, mimo tego, że tak naprawdę nie mówiliśmy wspólnym językiem (mój angielski stał nieźle, ale jego pozostawiał wiele do życzenia i właściwie przez pierwsze kilka miesięcy, zamiast uczyć się włoskiego, ćwiczyłam L. w angielskim).

Screenshot_2017-10-14-01-05-36.jpgChoć może jestem niesprawiedliwa? W naszych rozmowach po angielsku, co chwilę pojawiały się takie kwiatki, jak np. „porca miseria!”( czyt. porka mizeria, to takie przekleństwo, jak „cholera jasna”, które nie ma nic wspólnego z ogórkami, dosłownie znaczy tyle, co świńska bieda czy coś w tym rodzaju). W ogóle porca…” może być wszystko, od „porca paletta”(„dziecięce” przekleństwo = paletta to szufelka) do „porca puttana” (wulgarne – puttana znaczy ku**a).

Kiedy L. bardzo się czymś dziwił, lub uznawał coś za absolutnie niemożliwe, zapominał o oficjalnym języku naszej komunikacji i wykrzykiwał „matematicamente impossibile!” (dosł. matematycznie niemożliwe) – zawsze niezmiernie mnie to bawiło.

IMG_20170930_223823_008.jpgO kolejnym słówku pisałam już w opowiadaniu, które ukazało się w książce Świat według Polki: „telecomando” to niezmiernie „kosmiczno – technologiczno – militarne” słowo, kojarzyło mi się oczywiście z komandosem, bo przecież „…comando”, a okazało się, że chodzi o zwykłego pilota do TV.

Jednym polskim słowem to ja zaskoczyłam mojego Włocha, chodzi mianowicie o pupę 🙂 Bowiem pupa po włosku, to lalka, kukiełka lub dziewczynka, a w rodzaju męskim –  pupazzo, np. pupazzo di neve (dosł. kukła ze śniegu) to bałwan.

Z kolei nasza dziewczyna to także panna, podczas gdy panna po włosku to śmietana! Natomiast z panną – znakiem zodiaku skojarzyła mi się pewna historia, również z początków mojej włoskiej przygody. Otóż na przyjęciu rodzinnym, jednym z gości była 17- letnia wówczas narzeczona mojego szwagra. Byli parą dopiero kilka miesięcy, a ona już kilka razy nocowała u niego, co spotykało się raczej z ogólną dezaprobatą. Rozmowa zeszła na znaki zodiaku, a ponieważ pamiętałam, że dziewczyna niedawno obchodziła urodziny, spytałam zupełnie niewinnie czy jest „panną” – niestety włoska panna to „vergine”, czyli dosłownie „dziewica”! Pytanie zabrzmiało więc bardzo bezpośrednio: „jesteś dziewicą?”. Wyobrażacie sobie ogólną konsternacje przy stole??? Na szczęście po chwili grozy wszyscy wybuchli śmiechem, tylko biedna „panna” zrobiła się czerwona jak burak (w przeciwieństwie do białej śmietany).

Brathanki_-_Ano!Inna zabawna historia wiąże się z płytą grupy Brathanki „Ano!”, która robiła furorę w 2001 roku. Mój L. i dwaj jego koledzy, z którymi przyjechał po raz pierwszy do Polski, kiedy się poznaliśmy bardzo polubili skoczną muzykę Brathanków, chętnie puszczaną w krakowskich klubach, do tego stopnia, że koniecznie chcieli kupić płytę. Kiedy wybraliśmy się do sklepu muzycznego i zobaczyli okładkę płyty, nie wiedzieć czemu parsknęli gromkim śmiechem. Potem okazało się, że i tutaj język włoski i polski, a właściwie czeski stroją sobie żarty, bo „ano” po włosku to niestety… odbyt!  Słowo „ano” łatwo też pomylić ze słowem „anno”, które oznacza rok. Największy problem mają z tym pierwszoklasiści, którzy muszą codziennie pisać daty w zeszytach, pamiętam w zeszytach moich synów nie raz czytałam np. „ano 2011”.

Jeśli chcecie przeczytać więcej zabawnych historyjek językowych zajrzyjcie do artykułu Curva, ten kłopotliwy zakręt, a najlepiej do opowiadania „Parole, parole” w książce Świat według Polki, wydanej przez Klub Polki na Obczyźnie, którą polecam w całości, nie zawiedziecie się!

 

 

 


29 thoughts on “Język czyli lingua

  1. Oj tak, w każdym języku można znaleźć słówka o dość zabawnym brzmieniu lub brzmiące podobnie, jak w naszym ojczystym dialekcie. Jakie było moje zdziwienie, gdy w trakcie nauki odkryłam, że bałagan po hebrajsku to po prostu balagan (tylko pisany innym alfabetem ;)) 😀 A niby te języki są tak od siebie różne 😉

    Polubione przez 1 osoba

  2. Związki dwojga ludzi, którzy nie znają swoich języków są po prostu pełne humoru i ekscytacji ❤ Bardzo mnie intryguje, jak bardzo musi zaiskrzyć między dwojgiem ludzi, żeby chcieli spotykać się, mimo iż nie mogą się w stu procentach dogadać 🙂 ❤
    Uwielbiam takie anegdotki! Jak przyleciałam do UK, to również nakolekcjonowałam kilka smaczków, z których do dziś śmiejemy się ze znajomymi w pracy 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  3. Jak widać, na naukę języka nigdy nie jest za późno. Może kiedyś na nowo się wezmę za naukę jakiegoś obcego. Tylu języków się już uczyłam, a żadnego nie umiem, dopóki miałam w szkole, to jakoś jeszcze coś umiałam powiedzieć. Teraz moja jedyna styczność z językiem obcym, to wtedy, gdy mój ukochany odbiera telefony z firmy, ale nawet z tego niewiele rozumiem 😀

    Polubione przez 1 osoba

  4. te historie są cudowne, wyobrażam sobie ten stół i jak poważnie zadajesz pytanie o pannę 😀
    w sumie najłatwiej nauczyć się języka mieszkając wśród osób, które się nim posługują ^^

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s